
Korzystasz z iGoogle?
Dodaj szybki formularz wyceny do swojej strony głównej:

Śledź nas na twitterze, poczytaj o tłumaczeniach, muzyce, sporcie i innych ciekawostkach:

Bezpieczne płatności przez internet:

Witamy w biurze tłumaczeń IBT. Jesteśmy w pełni internetowym biurem tłumaczeń realizującym przekłady języków europejskich na najwyższym poziomie. Dzięki wykorzystaniu Internetu nasze biuro tłumaczeń jest w stanie zaoferować konkurencyjne stawki, każdy klient bez wychodzenia z domu może zamówić i odebrać gotowe tłumaczenie. Realizujemy zlecenia na tłumaczenia różnego rodzaju, począwszy od tłumaczeń medycznych, kończąc na lokalizacji gier i programów komputerowych. W celu uzyskania informacji na temat realizowanych przez nas usług, prosimy przejść do odpowiedniego oddziału naszego biura tłumaczeń korzystając z zakładek (po lewo). Zapraszamy do skorzystania z usług jakie oferuje nasze biuro tłumaczeń. W celu przesłania nam pliku do wyceny tłumaczenia - prosimy kliknąć na powyższy obrazek.
Pragniemy również zwrócić uwagę, że biuro tłumaczeń IBT wprowadza nowoczesne rozwiązania nie stosowane powszechnie na szeroko rozumianym rynku tłumaczeń. Stawiamy na innowacyjność, oto nasze pomysły które już wprowadziliśmy:
wycena tłumaczenia na podstawie plików źródłowych
teraz przesyłając pliki do naszego biura tłumaczeń każdy klient jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji wie ile zapłaci za zrealizowanie usługi tłumaczenia; czasy gdy biuro tłumaczeń rezerwowało sobie 10% marginesu cenowego uzależnionego od objętości tekstu wynikowego, bezpowrotnie minęły
analiza tekstów pod kątem powtórzeń
każdy klient, obojętnie czy jest to nasz stały partner, czy osoba po raz pierwszy korzystająca z usług oferowanych przez biuro tłumaczeń IBT, może liczyć na atrakcyjne zniżki za powtórzenia; teksty analizowane są programem wyłapującym podobne lub identyczne fragmenty plików; porównuje on również teksty z naszą pamięcią tłumaczeniową dzięki czemu klient płaci tylko za tekst którego do tej pory nigdy nie tłumaczyliśmy
zero dodatkowych opłat
nie pobieramy dodatkowych opłat za konwersję i tłumaczenie plików przesłanych do nas w formacie ODT, PDF, czy prezentacji multimedialnych; ponadto w cenę tłumaczenia wliczony jest skład tekstu i odesłanie go w niezmienionej formie drogą elektroniczną, pocztą tradycyjną lub kurierem; biuro tłumaczeń IBT zapewni również darmową korektę edytorską w przypadku większych objętościowo zleceń
pracujemy cały czas
dzieki internetowej działalności jesteśmy do Państwa dyspozycji całą dobę, przez 7 dni w tygodniu; różne strefy czasowe nie stanowią już żadnego problemu; wycenę tłumaczenia odsyłamy w ciągu jednej godziny zegarowej bez względu na to o jakiej porze dostaniemy zgłoszenie tłumaczenia
Jako że nasze biuro tłumaczeń pragnie stale się rozwijać, przygotowujemy kolejne atrakcyjne oferty. Już wkrótce pojawią się one na tej stronie. Prosimy zaglądać systematycznie!
Jeśli zaciekawiła Państwa nasza oferta, prosimy o przesłanie plików do darmowej wyceny tłumaczenia korzystając z danych zawartych w dziale kontakt lub poprzez kliknięcie na obrazku u góry strony.
Interesuje Cię temat jakim jest biuro tłumaczeń ale nie szukasz usługi, a czegoś ciekawego do poczytania? Zapraszamy do lektury poniższych artykułów tematycznych opisujących sposoby działania biur tłumaczeń oraz inne kwestie związane z tym biznesem.
Tytuł artykułu: Biznes tłumaczeniowy. Autor: Danilo Nogueira
Tłumaczenia są działalnością usługową, nie komercyjną lub przemysłową. Podstawowa różnica między przemysłem, komercją a usługami leży w inwentarzu. Firmy przemysłowe przechowują co najmniej dwa rodzaje inwentarza: surowce i gotowe produkty. Firmy komercyjne magazynują jedynie produkty finalne. Firmy usługowe natomiast nie przechowują żadnego inwentarza. Poniższy przykład jest tego dobrym potwierdzeniem: fabryka farb magazynować będzie surowce (pigmenty, mieszalniki) oraz gotowe produkty (farby); sklep żelazny przechowywać będzie jedynie produkty gotowe do sprzedaży (farby). Malarz (usługodawca) nie będzie magazynował niczego. Malarze przechowywać będą własny inwentarz (pędzle) jednak nie będą one na sprzedaż. To, co sprzedaje malarz to usługi malarskie, usług nie znajdziemy na półkach sklepowych ponieważ nie są one materialne.
Teraz, każdy produkt – obojętnie czy materialny czy nie – może być porównany do innego produktu na podstawie trzech parametrów: czasu dostawy, jakości i ceny. Decyzja o zakupie podejmowana jest na podstawie kompromisu osiągniętego pomiędzy tymi trzema parametrami: produkt A jest bardzo dobry, ale zbyt drogi, produkt B jest dobry i ma w miarę przystępną cenę ale nie jest dostępny lokalnie a klient nie ma czasu na poszukiwanie go w innych miejscach. Decydujemy się więc na produkt C, który w naszej opinii charakteryzuje się najlepszym balansem pomiędzy trzema wspomnianymi parametrami, w danym momencie. Co to wszystko ma wspólnego z biurami tłumaczeń?
Ze względu na to, że tłumacze nie magazynują swojego inwentarza, klienci którzy zamawiają u nas tłumaczenie wiedzą że będą musieli na nie poczekać. Wiedzą również, że nie znajdą „produktu B”, który mógłby spełniać ich oczekiwania. W końcu, zdają sobie sprawę, że zwracanie się do innego tłumacza niewiele pomoże gdyż nikt nie będzie w stanie zaoferować gotowej usługi ich tłumaczenia w momencie jej zlecenia. Klienci naciskają więc na szybką realizację zlecenia. Wielu tłumaczy narzeka, że zlecenia przejmują zawsze ci, którzy zaoferują najniższą cenę, jednak moje doświadczenie wskazuje iż większość klientów decyduje się na najtańszą opcję spośród tych oferujących najszybszą realizację zlecenia. Prowadzi to do pewnego napięcia na linii klient – tłumacz. Napięcie zwiększa się poprzez fakt, że czas
/ pożera sam siebie: jeśli klient potrzebuje tłumaczenia w ciągu 72 godzin, każda minuta spędzona na poszukiwaniach tłumacza obniża czas potrzebny na wykonanie tłumaczenia. Pewnego razu zostałem poproszony o przetłumaczenie pięciu długich bilansów w ciągu trzech dni, musiałem odmówić. Zdesperowany klient dzwonił do każdego biura tłumaczeń w mieście, a trzy z nich skontaktowały się ze mną – każde z nich mówiło o coraz krótszym terminie realizacji. Ze względu na to, że ostateczny termin wykonania pozostaje bez zmian, termin realizacji zlecenia przez tłumacza musi być elastyczny.
Dlaczego presja związana z krótkimi terminami realizacji jest tak wysoka?
Presja na tłumaczach jest większa niż w przypadku innych rodzajów usług ponieważ tłumacz jest często jednym z ostatnich ogniw bardzo skomplikowanego łańcucha zdarzeń. Na przykład, my jesteśmy ludźmi którzy tłumaczą specyfikacje na zlecenia rządu. Jesteśmy outsiderami o których przypominamy sobie w końcowych fazach całego procesu tłumaczenia, gdy opóźnienia narosły przez wiele miesięcy a wszyscy znajdują się już na ostrzu noża. Przez to nie jesteśmy w stanie efektywnie walczyć o większą ilość czasu. Ludzie pracujący nad przygotowaniem wspomnianych specyfikacji spędzają dużo czasu na ich dopracowanie – tłumacze jednak muszą za wszelką cenę wyrobić się ze swoją pracą na czas. Tu właśnie leży różnica.
Co gorsze, zlecone tłumaczenie może z czasem być uzupełniane przez kolejne teksty przez co staje się coraz obszerniejsze. Kilka miesięcy temu zaproponowano mi zlecenie zawierające 1,4 miliona słów. To dwukrotność rozmiaru biblii. Termin realizacji 45 dni, maksymalnie. Oczywiście odmówiłem. Napięcie związane z szybkimi terminami realizacji faworyzuje tłumaczy nowych na rynku: czasami jedyną osobą która podejmie się pracy jest ktoś kto tak naprawdę nigdy nie wykonał profesjonalnego tłumaczenia. Niestety oznacza to również, że zlecenie może być wykonane w pośpiechu i tym samym niedokładnie.
Kwestia jakości
Nieustająca presja dotycząca szybkiej realizacji usługi ma niekorzystny wpływ na jakość – wszyscy o tym wiemy. Klienci często przyznają że szybka realizacja zlecenia jest ważniejsza od jakości. Wspomniana wcześniej osoba zlecająca mi tłumaczenie pięciu bilansów w ciągu trzech dni powiedziała że nie dba o ich jakość: facet pragnął jedynie papierka który mógłby pokazać urzędnikowi. Nikt go nie przeczyta, twierdził. Możliwe. Jednak bez względu na to co mówi klient, ktoś w końcu mógłby zdecydować się i przeczytać bilanse i stwierdzić: „Spójrzcie tylko na ten bałagan! A my tłumaczowi zapłaciliśmy dodatkowe pieniądze za realizację usługi!”. Klientowi odpowiedziałem więc, że nie podejmę się tłumaczenia i zrezygnowałem z bardzo wysokiego wynagrodzenia. Nie żałuję.
Jednak chodzi mi o coś innego. Ze względu na to, że tłumacze nie posiadają inwentarzu własnych produktów, klienci nie mogą sprawdzić jakości naszych usług. Kiedy klienci kontaktują się z nami, nie znajdują produktu, ale potencjał. A potencjału nie da się sprawdzić pod kątem jakości. Klienci mogą prosić o próbki poprzednich tłumaczeń – jeśli jest na to czas, a często go tak naprawdę nie ma. W wielu przypadkach tłumacze odmawiają tłumaczenia próbnego oraz udostępniania poprzednich prac gdyż ich praca jest poufna. W końcu, próbki i testowe tłumaczenia są tak łatwe do podrobienia że klienci często nawet o to nie pytają. Jakość musi być szacowana niebezpośrednio, na podstawie poprzedniej współpracy z klientem lub na podstawie doświadczeń osoby polecającej. Procedura ta faworyzuje doświadczonych tłumaczy i tym samym nie jest dobra dla nowych na rynku tłumaczeń. Można współczuć początkującym tłumaczom, jednak podobne metody stosuje się na przykład przy wyborze lekarza: preferujemy najczęściej lekarza doświadczonego który pomógł już naszemu wujkowi, a nie doktora który ma przed sobą wspaniałe perspektywy ale dopiero zaczyna pracę w zawodzie.
Kwestia ceny
Zaskakująca liczba klientów twierdzi że każdy produkt ma swoją uczciwą cenę opartą na kosztach realizacji. W rzeczywistości, ceny są wynikiem gry pomiędzy podażą a popytem, i nie dotyczą kosztów produkcji. Różnica pomiędzy ceną a kosztami nazywana jest często marginesem. Jeśli nasz margines jest wysoki i podaż również jest wysoka, możemy liczyć na dobry zysk. Żaden biznes nie opiera się na cenach i kosztach. Wszyscy - w tym biura tłumaczeń i tłumacze prywatni - pobierają tak wysokie opłaty jak tylko mogą i ograniczają koszty by maksymalizować własny margines. Jeśli nie uda im się osiągnąć zysków, zajmą się innym biznesem. W taki właśnie sposób działa prawo popytu i podaży. Wszystko to może wydawać się dość przerażające, ale wywodzi się to z faktu iż tłumacze – przede wszystkim początkujący – są zawsze ciekawi ile wziąć za wykonanie tłumaczenia, a nie ile ono kosztuje. Co więcej, musimy pamiętać że ze względu na to iż tłumaczenie jest bardzo pracochłonną i intensywną czynnością, wiele z naszych stawek pokrywa koszty pracy a – ponieważ tłumacz jest najczęściej niezależną jednostką – koszty pracy oznaczają płacenie samemu sobie. Jednak to co płacimy sobie nie jest kosztem, kosztem jest to co płacimy osobom trzecim.
Ceny kształtowane są przez podaż i popyt, jednak decyzje o zakupie dokonywane są na podstawie porównania konkurencyjnych produktów które z kolei opiera się na czasie realizacji, jakości i oczekiwaniach finansowych. Ze względu na to, że czas często prowadzi do powstawania presji, odgrywa on w procesie podejmowania decyzji o powierzeniu tłumaczenia, zazwyczaj większą rolę niż jakość wykonanej usługi. Ponadto, wielu klientów postrzega tłumaczenia jako towar – czyli standardowy produkt taki jak 23-karatowe złoto – który powinien posiadać jedną, standardową cenę. Przeświadczenie to wzmacnia fakt, że większość tłumaczy podejmie się wyceny tłumaczenia i określenia terminu realizacji nie widząc tekstu jaki mieliby tłumaczyć. W przypadku biur tłumaczeń, wielu klientów spodziewa się, że udostępnią one cenniki na swoich stronach internetowych. Jeśli będziemy traktować tłumaczenia jako towar, nie powinniśmy winić naszych klientów za to samo podejście. Interesujące jest również to, że w wielu przypadkach klient opiera swoją decyzję na temat zlecenia tłumaczenia na podstawie metody „zlecić trzy wyceny różnym biurom tłumaczeń i wybrać najtańsze.” Oczywiście powinniśmy rozumieć to jako "najniższa cenowo oferta spośród tych najszybciej realizowanych", jeśli biuro tłumaczeń nie upora się ze zleceniem natychmiastowo, jest automatycznie odsuwane od wyścigu po dane zlecenie.
Nie ma sensu przekonywanie klientów, że nasze tłumaczenie będzie oferowało najwyższą jakość: przecież wszystkie biura tłumaczeń o tym mówią. To znów przywodzi na myśli problem wspomnianego wcześniej inwentarza: jakość brana jest pod uwagę tylko wtedy gdy tłumaczenie jest już gotowe i przekazane klientowi. Jeśli w tym momencie klient ma wyrzuty sumienia, iż zdecydował się na najniższą cenę i najszybszy termin realizacji a otrzymał produkt o bardzo niskiej jakości – jest już za późno.
Nieodłączny Internet
Nie można napisać artykułu na temat biura tłumaczeń i tłumaczeń w ogóle nie wspominając o Internecie. W jaki sposób wielka sieć komputerów wpływa na nasz biznes? Generalnie rzecz biorąc, Internet sprawił że usługi tłumaczeniowe stały się ogólno dostępne. Pięć lat temu, firma z Gwatemali która potrzebowała tłumaczenia z języka węgierskiego na język hiszpański mogła mieć spore trudności w znalezieniu tłumacza. Teraz ta sama firma może znaleźć w ciągu kilku minut tłumacza przez Internet, nie ma jednak gwarancji że spełni on oczekiwania. Drugą stroną medalu jest to, że tłumacz nie ma już kontroli nad daną liczbą klientów ponieważ dzięki szerokiemu dostępowi do Internetu, nie jest jedynym tłumaczem określonego języka w okolicy. Jednak nasz medal zdaje się mieć trzy strony, nie dwie. Ze względu na wszechobecność tłumaczeń, którą umożliwia Internet, niemożliwe staje się ograniczenie liczby osób wykonujących tłumaczenia bez odpowiedniego wykształcenia. Działa to na zasadzie „zamkniętego sklepu” i mimo że wiele osób pracujących jako tłumacze to ludzie uczciwi, wielu chce jedynie wprowadzić konkurencję na rynku niepotrzebnie zaniżając ceny tłumaczeń. Ponadto, tłumacze którzy nie sprawdzili się w swoim zawodzie mogą dzięki dostępowi do Internetu ponownie znaleźć zatrudnienie w tym biznesie, w innej części świata (tak naprawdę nie wychodząc nawet z domu).